2 października 2016

zachowane

Czasem bardziej niż zwykle cieszę się, że pisać zaczęłam, bo dzięki temu takie chwile zachowuje na dłużej, na lata.
To, że zamieszczam w sieci pozwala na dotarcie do kogoś kto może nie docenia a by chciał, może kogoś motywuje, może komuś słowa z ust wyjmuje i On wtedy wdzięczny bo sam zastanawiać się długo nie musiał a wnioski jakby jego i przydadzą się...

I dziś na przykład, On tą zupę jadł o drugiej prawie w nocy... I głowę przytulał do mojego ramienia, kiedy chuchalam na zbyt ciepłego ziemniaka... Kiedy On zanosząc sie od kaszlu mówił, że to przy mamie dopiero nosek wydmucha i inhalowac sie zgodzi... Moja esencja miłości. Moje urzeczywistnienie miłości... Wtedy i do rana wydaje się na tyle daleko, że jeszcze chce się te uczucia spisać. Wtedy serce rośnie do nieprawdopodobnych rozmiarów i tak najprawdziwiej, najpoważniej chciałoby się temu dziecku nieba przychylić, żeby tą gwiazdkę to on sobie sam zdjął, dla dodatkowej przyjemności.
Miłość największa zawiera się w nieprawdopodobnie drobnych gestach i krótkich momentach...
O tym należy pamiętać i na te gesty czasu ani sił nie żałować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz