30 lipca 2016

te chwile

I znów zaczęły się dni, kiedy nie ma kiedy spojrzeć na zegarek. 
Najpiękniejsze dni mojego życia.

I kiedy jeszcze 2 dni temu myślałam, że to nic takiego. Że urodziłam. Mam. Znowu się zacznie to, co już znam. Na prawdę nie sądziłam, że coś w tym moim nastawieniu się zmieni. Bo przecież nie było źle. Było normalnie.
A teraz piszę jak mija druga doba Jego życia i z każdym spojrzeniem na Niego wszystko się zmienia. Słyszałam o tym, że miłość się dzieli, że kocha się tak samo mocno jak pierwsze itd. Ale ja w pierwszych godzinach tego nie czułam. Potrzebowałam w ogóle uwierzyć w to, co się stało. Być może dlatego, że tym razem nie mogłam Go trzymać w ramionach w pierwszych godzinach Jego życia... Pamiętam jaka magia roztaczała się w okół, kiedy leżałam tak z Alkiem.

I teraz ciekawa jestem konfrontacji ze starszakiem. Czy ta miłość na prawdę się mnoży? Na pewno tak po równo? Zweryfikuje.
Z całą pewnością stwierdzić mogę pierwszą, wyraźną różnice: 
Większa świadomość. 
Z rozmów wiem, że wiek nie do końca ma znaczenie. Nie istotne czy pierwsze dziecko urodzisz mając 20 czy 30 lat. Zawsze kolejne będzie wychowywane z większą świadomością, dystansem, zrozumieniem. I na to cieszę się najbardziej. Na to, że mam okazję postarać się bardziej, mniej żałować, nie tracić cennych chwil. Zaczynając od już. Siedzę i zerkam znad literek na ta buźkę 2-dniową. Jutro już będzie 3-dniowa. I tego nikt nie zatrzyma. A ja chce z tych dni wycisnąć ile się da. Już wiem, że obiad zaczeka, gary ze zlewu nie uciekną, przynajmniej nie daleko. Czas jedynie nie zaczeka. Nie obejrzy się i nie podaruje mi ani jednej straconej chwili. A dzieci rosną. W niesprawiedliwie wręcz szybkim tempie. I to nocne wstawanie jest takie piękne, magiczne...tylko ja i On. I tylko nerwy biorą, że te oczy tak się same zamykają, że na te przysłowiowe zapałki to się nie da a ja tak bym chciała na każdą naszą nocną przygodę wstawać szybko i świadomie. Bo te noce miną...i ja już wiem jak szybko. Że nawet jeśli miało by być dwa lata, jak z Alkiem...to ja już się cieszę, bo każda noc jest inna, czasem w szczegółach ale inna. I darowana tylko nam. Mi i Jemu.

Żeby jeszcze te nerwy ze zmęczenia trzymać zawsze na wodzy...
Żeby nie zapominać, że ten czas minie bezpowrotnie...
I te oczy żeby chciały na zapałki...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz