14 czerwca 2016

pozwól sobie nie robić nic i zobaczyć jak bardzo było warto

Życie, to prawdziwe nam ucieka. 
Śmiem twierdzić, że nie umiemy już żyć.
Bo żeby żyć na prawdę trzeba umieć dostrzegać. Umieć się zatrzymać. Ponudzić się, żeby wnioski nasuwały się same, żeby mądrość, tą życiową zdobywać.
A my?
Zamiast siedzieć bezczynnie, wpatrując się w tak szybko zmieniającą się, doroślejącą twarz swojego dziecka, z bezczynności właśnie łapiemy za telefon i przeglądamy zdjęcia cudzych, dziecięcych twarzyczek... Bez większej uwagi, a celu to żadnego, przewijamy stronę facebook'a. Nie umiemy nic nie robić. I nie zdajemy sobie sprawy z tego jak bardzo to jest ważne. Ile się wtedy wydarzyć może! Myśli ile, skutków tego nicnierobienia... Być może wtedy zauważylibyśmy coś niepokojącego w wyglądzie/zachowaniu dziecka, czego w biegu Jego i naszym dostrzec nie sposób. Może Ono, widząc ze nie jesteśmy niczym zajęci, założy, że nie powiemy "później", "nie teraz" i zacznie nam coś opowiadać. Coś, czego być może w żadnej innej chwili opowiedzieć nie miałoby ochoty.
Miewamy do dzieci pretensje, że bawić się same nie potrafią. Że nudzić nie umieją. Przecież doskonale wiecie, że One z Was to jak z gąbki... Jak widza rodziców w ciągłym pędzie, w ciągłym "coś robieniu" to skąd maja wiedzieć jak spędzać czas zupełnie wolny? Jak maja sami decydować o tym co będą robić, na co maja ochotę, jeśli wszystkie dni obowiązkami, zajęciami przepełnione? Nie muszą myśleć bo wszystko wiadomo i co po czym nastąpi już zapamiętały.


A co ze zwyczajnym odpoczynkiem? 
Wierze, ze każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej. 
Jestem pewna, że nie chcecie żeby stały się korpomaszynami bez ambicji większej niż ta, żeby było ich stać na lans. Na markowe ciuchy i mieszkanie w prestiżowej dzielnicy dużego miasta. Bez marzeń, bez poczucia własnej, ogromnej wartości wykraczającej poza finanse czy pozycje w firmie. Bez pasji, bez odpoczynku. 
Wierzę, że nie chcecie patrzeć jak Wasze dziecko gaśnie w oczach, starzeje się z przemęczenia, z zabiegania, z wiecznie zajętej czymś głowy, wiecznie czymś do załatwienia. Widzieć, że nie rozumie co jest najważniejsze w życiu. Że czas dla Was znaleźć powinien, bo coraz bliżej momentu, kiedy kolej losu Was dopadnie ale nie ma kiedy. Nie umie ocenić szali na której stawia rzeczy "to do". Zbyt późno zrozumie, że to ludzie w okół Tworzą jego świat, jego życie, wspomnienia. Że to nimi w głównej mierze należy się otaczać, nie zleceniami do realizacji. 
Trzeba łapać chwile, mieć co opowiadać w czasie rodzinnych spotkań, w ogóle mieć czas żeby w nich uczestniczyć. Bonusy i premie w firmie nie są trwałe, o nich szybko się zapomina. Niezwykle krótko maja jakakolwiek wartość. Ale tego sam może się nie nauczyć. To trzeba mu pokazać, nakierować, doprowadzić swoi przykładem. On sam zadecyduje co woli. Co wg niego więcej warte. Ale umiejętność nicnierobienia jest wg mnie w dzisiejszych czasach na wagę złota. Profity jakie płyną z chwili wyłącznie dla siebie są niezmierne. I to na pozór jedynie bezczynność. Wtedy dopiero otwiera się przestrzeń dla myśli wolnych, dla spojrzenia na coś z boku, bez ciśnienia, bez presji. Świat współczesny goni, pcha nas na przód, zalewa nowinkami, technologiami, ułatwieniami... Jest tego tyle ze brakuje nam czasu. Choć ta technologia to ten czas właśnie miała nam darować. Pierze pralka a nie my na tarze każdą rzecz po kolei. Z całego dnia naczynia do zmywarki i 30-40 min mamy zysku! Na poczcie nie stoimy bo zamiast listów-maile. Zamiast opłat na poczcie, robimy przez internet w minut 5, wszystkie. Zakupy-kolejki?Jakie kolejki jak obecnie wszystko można on-line kupić z dostawą do domu?
A co my robimy z tym dodatkowym czasem? Godzinami całymi dzięki wynalazkom podarowanymi?
No niestety nie wykazujemy się szczególną mądrością w tej kwestii. Ani wdzięcznością. Ułatwienia są. Przyspieszenia. Ale korzystamy w nadmiarze też z tych, które ten darowany i ten już nie, czas nam kradną. Tak łatwo się zasiedzieć przy telefonie. Wciąga przeglądanie ciuszków i dodawanie do koszyka, choćby na kiedy indziej. Trudno oderwać się od portali społecznościowych, choć tam w większości obrazki udostępniane, reklamy, zdjęcia cudzych dzieci - przekładamy oglądanie chwil z czyjegoś życia ponad przeżywanie z bliskimi tych własnych. Ponad tworzenie wspomnień naszym dzieciom i nam samym, na stare lata. 
A co jeśli to zabieganie, czas wykradany on line w końcu partnera Wam zabierze. Okaże się, któregoś dnia, że rozmawiać z Nim to już nie ma o czym. Właściwie to nie wiadomo też jak. Zdania się nie sklejają jakoś. Nie wiemy co u Niego i niewiele nas to interesuje, bo akurat jest chwila na zaglądnięcie czy ktoś coś gdzieś nowego udostępnił. Pisząc to myślę "paranoja", "absurd", "to się dzieje?". Dzieje. Pod moim dachem, sufitem raczej -również. I pod wieloma innymi też. Grunt to sobie uświadomić. I uderzyć w pierś postanawiając coś z tym zrobić.

Każdy musi zacząć od siebie. Dać przykład dzieciom.
Ja tak postanowiłam. I piszę ku pamięci. Swojej. A może komuś jeszcze tym wpisem dam cichego kopa.

Z domu wyniosłam, że nudzić się to coś złego. Że nie można. Że zawsze jest coś do zrobienia. Że leżenie to strata czasu. A mój mąż zupełnie coś innego. Na tym polu zderzeń było chyba najwięcej. Bo kiedy On odpoczywał po pracy mnie nosiło. Wynajdywałam mu zajęcia byleby bezczynnie nie siedział. Weekend był od nadrabiania wszystkiego co się dało. Nie było miejsca na radość ze swojej obecności. Nie było leżenia we trójkę, tak żeby dziecko czuło obecność Mamy i Taty razem. Widziało, że rodzice w swoim towarzystwie dobrze się czują, umieją bawić, dzielą się radością i czasem. Długo mi zajęło oduczenie się tego. Samo rozpoczęcie zmian. 
Najpierw gdzieś zasłyszałam/przeczytałam, że to ważne. Takie na prawdę istotne. Później to zrozumiałam. Kolejno poczułam jak ciężko mi wprowadzić to w życie. Jak mocno wtarte w siebie mam zachowania z domu. Do tej pory nie jest tak jak bym chciała. Ale już chociaż innym odpoczywać daje. I nie denerwuje się wcale, że ktoś nic nie robi, kiedy ja w okół widzę do zrobienia dużo.

Słowo na dziś

"Jaką trzeba mieć siłę, jaką potężną moc, by temu światu powiedzieć: nie.
Być sobą na przekór poklaskowi, pieniądzom, powodzeniu."

Pani Stanisława Celińska w wywiadzie dla Urody Życia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz