5 czerwca 2016

TRUD MACIERZYŃSTWA. MÓJ.

Moje macierzyństwo chyba jeszcze nigdy wcześniej nie było tak chaotyczne, wystawiające na próbę, otrzeźwiające jak teraz... 
W pt rozczulałam się nad tym jak Alek mówi o swojej pierwszej miłości. Jak dojrzale pięknie, delikatnie tak. Mój mały mężczyzna. A w sobotę od rana strzępił moje i tak wątłe przez hormony nerwy...
Bo mało, że dzień dziecka na kilka dni rozłożony i prezenty co dzień...przez dni 3. Bo rodzina spora i każdy w inny dzień miał wolniejszy czas. 
(Może i tu pies pogrzebany...)
To od sobotniego ranka właśnie, On pędzi do Cioci Ani bo i tam prezent czeka! Reszta już nie taka atrakcyjna. Przetrwałam to dzielnie. Wyszykowaliśmy się szybko, pojechaliśmy, prezent udany, radość była. Do wieczora, kiedy to z katalogiem LEGO zasiadł i wymieniać zaczął co on chce kupić za otrzymane pieniążki! 
Czy słusznie szlag mnie trafił? 
Staram się wprowadzać ograniczenia. Obserwuje, rozmawiam z dziadkami, dziele się uwagami...tłumacze Synowi. Ale argumentem są też koledzy, którzy mają. Dlaczego on ma nie mieć...

Pyskowanie się zaczyna. Moje wrażenie, ze Mały czasami 'wyżej sra niż...'. Tak, nie jestem idealna. Nie staram się być. Choć może czasami... 
Na pewno się gubię. Też czasem. W tych wszystkich sposobach, metodach, radach. Czasem okoliczności są bardziej sprzyjające...no a czasami mniej. Czasem taki wieczór nie robi większego wrażenia. Po raz setny tłumacze...a czasem wystarczy, że idzie do mnie z tym nieszczęsnym katalogiem a ja już się w środku gotuję cała. I nie wiem czasem zupełnie co robić. Ręce rozkładam bezradnie. Wstaje rano a on znów to samo. 
Czasem wstaje rano a on zupełnie inaczej i dzień taki piękny ze nie pamiętam o wczoraj. 

Może obojgu nam ciężko bo Taty ostatnio wyraźnie mniej. Czasem tydzień się nie widzą...a ja widzę go przez minut kilka, jak wraca po północy. Wychodzi przed 6 rano... Ale już niedługo będzie spokojniej. Może i Alkowi będzie wtedy lżej, łatwiej...co dwie głowy to nie jedna. Zagubiona w dodatku czasem. Z wyrzutami sumienia, i tym niepewnym w brzuchu.

Ale dziś jest niedziela. Wszyscy w domu. Choć nie zaczęła się tak jakbym chciała...to nie tak najgorzej jednak. Będzie lepsza niż wczorajsza sobota. Postaram się o to.
.
.
.
Była lepsza. Udało Nam się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz